imieniny: Franciszka, Kazimiery, Ruty
  mapa serwisu       dodaj do ulubionych       poleć stronę
Tu jesteś:  Strona główna       Sport w gminie       Sportowcy z Gminy Jeżewo       Paulina Cywińska
Kluby sportowe na terenie gminy
Piłka nożna
Koszykówka
Siatkówka
Piłka ręczna
Tenis Stołowy
Sportowcy z Gminy Jeżewo
Paulina Cywińska
Aleksy Kuziemski
Jarek Dąbrowski
Wyniki meczów tenisa stołowego LUKS „Kusy” Laskowice
Paulina Cywińska
Paulina Cywińska - dwudziestoletnia mistrzyni Polski w kolarstwie szosowym
 
Paulina jest dwudziestoletnią Jeżewianką. Jej przygoda z kolarstwem zaczęła się 9 lat temu dzięki tacie Grzegorzowi, który kiedyś sam brał udział w wyścigach kolarskich.
Pierwszym sukcesem Pauliny było zajęcie I miejsca na Mistrzostwach Grudziądza w 2003 roku. To wydarzenie zachęciło ją do dalszej przygody z kolarstwem. Tak się złożyło, że od jesieni tegoż roku zaczęła działać przy UKS Olimp Jeżewo sekcja kolarska. Paulina w kategorii młodzik, startowała w lidze uczniowskich klubów sportowych. Na cztery lata startów w zawodach i co się z tym wiąże, na cztery ligowe sezony, wygrała trzy. Takie osiągnięcia były pewnego rodzaju przepustką do dalszej kariery.  - Kiedy teraz z pespektywy czasu patrzę na to wszystko  to dopiero zdaję sobie sprawę, że to był najmilszy czas w moim życiu – wyznaje Paulina. - Byłam młodsza i inaczej do tego wszystkiego podchodziłam. Wtedy to naprawdę była fajna zabawa. Taka frajda z każdego startu, z każdych zawodów. Robiłam coś innego niż moi rówieśnicy. Nawet zauważyłam, że w pewien sposób trochę im tym wszystkim imponowałam – mówi Paulina.
Niestety nieuchronnie dobiegł koniec nauki Pauliny w jeżewskim gimnazjum. To był czerwiec 2006 roku, a więc czas na zmianę szkoły i przy okazji na zmianę klubu. Od tamtej pory kolarka jeździ pod barwami Stali Grudziądz. W tedy też poraz pierwszy zaledwie szesnastoletnia Jeżewianka wygrała Mistrzostwa Polski Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w jeździe indywidualnej na czas w Strykowie. Potem – jak twierdzi jej trener, (tegoroczny zwycięzca w plebiscycie na Najpopularniejszego Sportowca Roku w tej kategorii), menager, a przede wszystkim ojciec Pauliny - rozwiązał się tak zwany worek z medalami. Od tamtego czasu, do teraz Paulina wyjeździła 23 medale różnego koloru. Kilkakrotnie na torze w Żyrardowie, jako juniorka, zdobywała złoty medal i tytuł Mistrza Polski w konkurencji skrecz. Trzy razy startowała też w Mistrzostwach Europy. Zajęła wówczas piąte miejsce drużynowo na torze i czternaste indywidualnie na szosie. Jest to najlepsze miejsce Polki w tej kategorii.
Jesienią tego samego roku Cywińskiej udało się dostać do Szkoły Mistrzostwa Sportowego o profilu kolarskim w Żyrardowie. - Na początku było ciężko. Mieszkałam w tamtejszym internacie, z dala od domu, od mamy, od taty. W szkole mieliśmy nietypowy rytm dnia. Trzy –  cztery zajęcia lekcyjne, trening, przerwa na obiad, znów zajęcia, po nich kolejny trening. Musiałam się szybko przyzwyczaić do takiego systemu. W zaaklimatyzowaniu pomogła mi moja starsza siostra Ewelina, która też uczęszczała do tamtejszej szkoły. Po kilku tygodniach zaczęłam doceniać brak kontroli rodzicielskiej – przyznaje ze śmiechem Paulina. -  Poznawałam nowych ludzi i zawierałam nowe przyjaźnie. Wtedy też poznałam rok starszego ode mnie Adriana Teklińskiego. W wkrótce nasza znajomość przerodziła się w miłość i jesteśmy z sobą do teraz. Adrian tak jak ja jest kolarzem. Ściąga się na arenach światowych, a więc doskonale się rozumiemy. Wspieramy się przed startami i dodajemy otuchy po gorszym wyścigu. Zdarza się nawet, że w niektórych zawodach startujemy oboje – wyznaje Paulina.
Zarówno kolarka jak i jej ojciec bardzo dobrze wspominają czas nauki w tamtejszej placówce. Oboje szczerze przyznają, że te wszystkie wyniki osiągnięcia i jednoczesne zdanie matury było możliwe tylko w szkole o profilu sportowym. - W normalnym liceum takiej sytuacji nie dało by się pogodzić. Paulina krótko mówiąc zawalała by szkołę albo treningi i straty – przyznaje Cywiński. – Specjalistyczne szkoły sportowe są nastawione na odpowiedni tok nauczania tak aby starczyło czasu na naukę trening, a nawet  czas wolny – wyjaśnia trener. Po ukończeniu 19 roku życia Paulina zaczęła jeździć w kategorii seniorek. Latem 2009 roku zajęła drugie miejsce i tym samym została mistrzynią Polski, Mistrzostw Polski.  - Jak już mówiłam wtedy, te kilka lat temu, to była zabawa i odskocznia od dnia codziennego. Teraz to jest praca. Obecnie całe moje życie poświęciłam kolarstwu i poprostu przyzwyczaiłam się do takiego stanu rzeczy. Nie ważne czy mi się chce czy nie. Czy w tym samym czasie chciałabym robić coś innego, czy pada deszcz, czy jest piekące słońce. Trzeba jechać i to zarówno na treningu jak i na zawodach. Czasem czuję, że jestem pod presją i mam tego wszystkiego dość. A poprzeczka jest mi co raz wyżej stawiana. Na przykład zdobędę drugie miejsce – to słyszę – no było dobrze – ale może następnym razem pojedziesz, tak żeby było pierwsze …? Dobrze jest kiedy są sukcesy, wtedy po prostu bardziej chce się starać. Gorzej jeśli coś pójdzie nie tak i to jest takie błędne koło – szczerze mówi młoda seniorka.
Paulina podkreśla, że te wszystkie sukcesy nie przyszły od tak sobie. Ciężko nas tym wszystkim pracowała i pracuję. To też skutkuje brakiem czasu dla siebie, na takie zwykłe codzienne życie. Choćby na zwykłą wizytę u fryzjera, zakupy czy spotkanie ze znajomymi. Bardzo dużo czasu pochłaniają treningi i tylko tak ładnie brzmiące zgrupowania za granicą. – Przeważnie wyjeżdżamy na nie, o takiej porze roku jak teraz. Kiedy tu jest jeszcze zimno i nie ma warunków do treningów na drogach. Najczęściej to wygląda tak, że stacjonujemy gdzieś na obrzeżach miasta i podziwiamy okolicę dosłownie zza kierownicy roweru. Czasem na cały, kilkudniowy pobyt, mamy wolne jedno czy dwa popołudnia i wtedy możemy odrobinę pozwiedzać. Na pewno nie są to wakacje jak sądzą co niektórzy – mówi kolarka.  – No jeśli mowa o wakacjach, to po raz pierwszy od dziewięciu lat, ubiegło roku latem, Paulina zrobiła sobie zasłużony tydzień przerwy i była na wycieczce w Egipcie  w dodatku z Adrianem. Do dziś zastanawiamy się jak to się wszystko udało zsynchronizować – wyznaje Cywiński.
Od jesieni 2009 roku do napiętego terminarza zajęć doszły studia zaoczne w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy o indywidualnym toku nauczania. 
 – Cieszę się, że to właśnie tata martwi się o moje sprawy jest moim trenerem i menadżerem. Z własnym ojcem zawsze łatwiej się dogadać niż z obcą osobą. Pomimo, że tata kiedyś sam startował w wyścigach i bardzo pasjonuje się tym sportem, nas nigdy do tego nie przymuszał i nie namawiał. Chyba mamy to coś w genach - twierdzi Paulina.  Naszym głównym celem jest Olimpiada 2012 - mam nadzieję, że Paulina podoła wyzwaniu. Moja córka jest dość kapryśną uczennicą i wątpię żeby jakiś trener wytrzymał z nią na dłuższą metę – twierdzi Cywiński. – Jako jej ojciec trochę inaczej do tego wszystkiego podchodzę i czasem stosuję taryfę ulgową. Jak na razie wszystkie nasze założenia są sukcesywnie realizowane i to z pozytywnym skutkiem. Sporym atutem Pauliny jest nie tylko wytrwałoś czy dobra kondycja ale również szybka przemiana materii. Nie musimy się już martwić pilnowaniem wagi, stosowaniem diety czy liczeniem kalorii. Oby nie było kontuzji, chorób i innych nieprzewidzianych przeciwności losu, a myślę, że z resztą sobie poradzimy i zrealizujemy nasze wspólne marzenie – podsumował Cywiński.
  poleć drukuj
       wpisz wyraz lub frazę:
Pomoc w Zarządzaniu Mikro Firmą
Gminny System Odbioru Odpadów Komunalnych
Powiatowe Centrum Informacji Turystycznej
Rzecznik Praw Pacjenta Przypomina
System Informacji Przestrzennej
Projekt i wykonanie: Logonet 2009