imieniny: Paw�a, Piotra, Salomei
  mapa serwisu       dodaj do ulubionych       poleć stronę
Tu jesteś:  Strona główna       Sport w gminie       Sportowcy z Gminy Jeżewo       Jarek Dąbrowski
Kluby sportowe na terenie gminy
Piłka nożna
Koszykówka
Siatkówka
Piłka ręczna
Tenis Stołowy
Sportowcy z Gminy Jeżewo
Paulina Cywińska
Aleksy Kuziemski
Jarek Dąbrowski
Wyniki meczów tenisa stołowego LUKS „Kusy” Laskowice
Jarek Dąbrowski
Jarek Dąbrowski   -  kolarz we Włoskim Lampre.
Jarek Dąbrowski   z Laskowic, to jeden z nielicznych kolarzy naszego powiatu, jeżdżący w najlepszej włoskiej ekipie zawodowej Lampre obok takich sław kolarstwa jak Damiano Cunego czy mistrz świata Ballanem.
Jak zaczęła się Włoska przygoda
 
Jarek swoją kolarską przygodę zaczął pod koniec Szkoły Podstawowej  - zawsze lubiłem jazdę na rowerze, parokrotnie widziałem naszych lokalnych kolaży przejeżdżających przez Laskowice i pomyślałem sobie, że też bym tak chciał. Niedługo potem poznałem Grzegorza Cywińskiego z Jeżewa i to on na dobre zaraził mnie kolarstwem, już w wkrótce trenowałem razem z nim i kilkoma innymi chłopakami, tworząc taki nasz mały lokalny klub cyklingowy. We wrześniu zacząłem uczęszczać do V LO w Grudziądzu, w tedy też zapisałem sie do ,,Stali Grudziądz " – wspomina kolarz.
Jarek jako junior, zaczął startować w tak znanych zawodach jak mistrzostwa Polski czy puchar Polski, brał udział w wyścigach etapowych o randze międzynarodowej, a nawet  startował za granicą. Po pewnym czasie zaczął stawać na podium i wygrywać. Jak sam mówi pierwsze osiągnięcia zawdzięcza swojemu długoletniemu trenerowi Romanowi Zwierz, to również on przyczynił się do przeniesienia Jarka na 3 lata do Francji. Dąbrowski i tam osiągał dobre wyniki jednak nie wystarczyło mu to, chciał iść dalej słyszał, że największy poziom kolarstwa jest we Włoszech i dążył do tego aby móc tam jeździć. Zapisał się do TKK Pacific MG Kvis Norda, który za sprawą włoskiego sponsora ścigał się na terenie Italii, Jarek jeździł tam przez 3 lata.
 - W ubiegłym roku dzięki dość dobrym wynikom, a przede wszystkim przy pomocy mojego kolegi i jednocześnie najlepszego polskiego kolarza, bydgoszczanina Sylwestra Szmyda udało mi sie dostać na pół roczny staż do Lampre, jednej z najlepszych grup zawodowych – wyjaśnił kolarz. Jarek  jeździł w jednej ekipie z największymi gwiazdami kolarstwa z Damiano Cunego i mistrzem świata Ballanem, pojechał z nimi parę klasyków (wyścigów jednodniowych) i brał udział w wyścigu do okoła Portugali, ścigał się wśród najlepszych i najmocniejszych kolarzy. -  Jeździłem w Lampre do końca ubiegłego roku, niestety  nie udało mi sie z nimi podpisać kontraktu, teraz jeżdżę w Amore Vita włoskiej ekipie zarejestrowanej w stanach zjednoczonych, chciałbym jednak wrócić do Lampre i mam nadzieję, że uda mi się to – mówi Jarek i dodaje. -  Pół roczny staż w Lampre dużo mnie nauczył, specjalizuję sie w drużynowych wyścigach górskich, oznacza to, że każda z ekip wystawia 7 - 8 zawodników, w śród nich jest typowanych 2 liderów, dla których reszta pracuje i pomaga im, każdy z nas ma określone zadanie do wykonania, więc wygrana to zasługa całego zespołu. Można się ścigać na słabych wyścigach i zawsze zajmować czołowe pozycje alby startować wśród najlepszych kolarzy świata, starać się im dorównać, a jednocześnie pokazać z jak najlepszej strony i wcale nie oznacza to, że będzie sie wygrywało, jestem tego świadom jednak w ten sposób udało mi się spełnić jedno z moich marzeń – przyznaje szczerze Dąbrowski.
 
Z dala od domu, rodziny, przyjaciół
 
Jarek od czterech lat jeździ  na terenie obcego państwa z dala od domu, rodziny, dziewczyny, przyjaciół, jechał tam bez przygotowania językowego. Na początku trener i cała kolarska ekipa pochodziła z Polski więc nie było specjalnych problemów z porozumiewaniem, mała przeszkody językowe zaczęły się dopiero kiedy Jarek przystąpił do Lampre. Z tamtym okresem wiąże się nawet pewna historia - na pierwszym wyścigu po 50 km miałem zjechać do samochodu po picie – wspomina Jarek i kontynuuje - na zwykłe auto we Włoszech mówi się „macchina”, a na takie typowo klubowe „miraglia”, nie znalem tego słowa i nie wiedziałem gdzie mam podjechać, po chwili któryś z chłopaków wyjaśnił mi o co chodzi, teraz się z tego śmieje ale wtedy to była dość stresująca sytuacja. Teraz jest juz dużo lepiej, chociaż nadal mam problemy z dobrym słownictwem, ale sporo już rozumiem, niestety takich typowo sportowych określeń nie znajdę w żadnym słowniku. Na szczęście wynajmuję  mieszkanie z polskim kolarzem Michałem Golasiem , on co prawda ściga się w innej zawodowej drużynie włoskiej ale zawsze mogę liczyć na jego pomoc nie tylko językową.
Jak twierdzi Dąbrowski Włochy to bardzo miły i życzliwi kraj, w którym kolarstwo jest bardzo popularne, ludzie żyją nim i interesują się wynikami, to również charakterystyczna kuchnia i specyficzny klimat, w który Jarek bardzo dobrze się odnajduje, mimo to zdąża mu się zatęsknić za domem i polskimi potrawami przygotowywanymi przez mamę – bardzo lubię przyjeżdżać do rodzinnego domu, do Polski, spotkać się z rodziną, przyjaciółmi, nigdy o nich nie zapominam, ani o tym, że wywodzę się z Laskowic, to moje własne miejsce na ziemi, moim domem dosłownie i w przenośni zawsze były i będę Laskowice, nie wyobrażam sobie mieszkać nigdzie indziej – wyznaje Dąbrowski. - Jestem bardzo dumna z mojego syna Jarka – mówi ze wzruszeniem jego mama - i dodaje – to bardzo skromny i ułożony chłopak, mam nadzieje, że takim pozostanie i kariera go nie zmieni. Od siedmiu lat właściwie jest gościem w domu ale dopiero w tedy ten dom żyje, jest pełen śmiechu i jego przyjaciół. Na co dzień śledzimy poczynania syna głównie drogą internetową, mąż zawsze stara się wynajdować choćby najmniejszą prasową wzmiankę o nim, a nawet prowadzi Jarkowi specjalną teczkę do której wkłada wszystkie dyplomy, wyróżnienia i wycinki, począwszy od jego pierwszych osiągnięć, przez te wszystkie lata uzbierała się całkiem spora kolekcja – mówi pani Dąbrowska.
Jesienią, kiedy Dąbrowski wraca do Laskowic na zasłużony odpoczynek, początkowo w ogóle nie myśli o rowerze, jednak po kilku dniach zaczyna mu czegoś brakować, wtedy wsiada na „górala” i rekreacyjnie jeździ po bliższej i dalszej okolicy. – Mam swoich kompanów wycieczek Zbigniewa Górskiego  i Romana Pawłowskiego właściwie znamy wszystkie drogi asfaltowe, polne, a nawet leśne w obrębie 50km i chyb nic nas już nie zdziwi – mówi Jarek i dodaje. – Bardzo często jeżdżę też z moją dziewczyną Olą, to na prawdę wspaniała osoba, która rozumie, że kolarstwo to moja praca i pasja. Obydwoje doceniamy piękno i krajobraz naszych urokliwych okolic, razem bardzo lubimy jeździć wzdłuż Wdy, albo w okolicach Tlenia. Muszę powiedzieć, że nasz region, jest jedyny w Polsce, gdzie kierowcy nie trąbią na kolarzy, a nawet pomachają lub wykonują równie przyjazny gest, bardzo mnie to cieszy – przyznaje cyklista.
Dąbrowski, jak każdy miewa gorsze chwile, aby dojść aż tak daleko, musiał sporo poświęcić, tym bardziej, że jak sam twierdzi, kolarstwo do łatwych i lekkich sportów nie należy wie, że nadal czeka go droga pod górkę, jednak nie ma zamiaru rezygnować, będzie dążył do wyznaczonego celu, chce znaleźć się w gronie najlepszych i wraz Sylwestrem Szmytem pokonywać górskie szlaki i osiągać na nich sukcesy, a tym samym spełnić kolejne z marzeń.
  poleć drukuj
       wpisz wyraz lub frazę:
Pomoc w Zarządzaniu Mikro Firmą
System Informacji Przestrzennej
Powiatowe Centrum Informacji Turystycznej
Rzecznik Praw Pacjenta Przypomina
Gminny System Odbioru Odpadów Komunalnych
Projekt i wykonanie: Logonet 2009